So very fuckin' tired.
Zamknięcie sesji okazało się kresem mojej wytrzymałości. Teraz mój organizm, po tym całym wyliczaniu godzin w nocy, z całą swoją powagą żąda snu. 15 godzin pod rząd to dla niego za mało, a mój mózg odmawia jak na razie intelektualnych przygód (każdy by tak miał po złośliwojęzykowym panu H., nie do zrozumienia panu K. i panu J., którego wiersze są cienkie i nudne w interpretacji)
Rozrywki też omijam, bo są męczące.
Pracy nie omijam, bo jestem glodna zakupów, ale pewnie na nie nie pójdę, bo męczą.
Jego też omijam, bo zmęczyło mnie oczekiwanie i liczenie godzin do spotkania.
Omijanie nie męczy.
Moje łóżko, wokół którego mam wszystko, co mi potrzebne (papierosy, laptop, sok i pies, który uwielbia być przytulany) - to moja aktualna siedziba. Audiencji nie przyjmuję.
2009-03-14 10:06:48 skomentuj (0)
intuitively cute.
W przyrodzie wszystko krąży.
Znów rozkoszuję się dotykaniem papieru, smakowaniem słów, wąchaniem starych i nowych stron. Moje kroki zwolniły.
Znów nie rozglądam się po ludziach, maksymalnie zamyslona. Wszystko wraca. Moje oczy wróciły w stonę tego, co jest daleko.
I jest mi znów tak dobrze, jak tylko może być dobrze człowiekowi gapiącemu się w niebo.
Wygląda to na moje miejsce.
Moje miejsce.
A Ty stań za mną i pilnuj, żebym się nie potknęła. Z zadartą głową wszystko jest możliwe.
2009-01-14 20:34:13 skomentuj (2)